poniedziałek, 31 marca 2014

K jak Kitchen Aid, czyli... alfabet typowego blogera kulinarnego

alfabet, blogera, kulinarnego, ironiczny tekst o blogerach

Jakiś czas temu miałam do napisania na zajęcia artykuł publicystyczny. Pisałam o polskiej blogosferze kulinarnej i wtedy narodziło się w mojej głowie pytanie - dlaczego nie publikuję praktycznie żadnych tekstów na blogu? Przecież kiedyś pisanie (a szczególnie felietonów o tematyce sportowej) to była moja wielka miłość... Czas to zmienić! :) Wpadłam na pomysł, by utworzyć alfabet typowego blogera kulinarnego, czyli nieco ironicznie spojrzeć na swoje zachowanie i ogólnie na to, co typowe w naszym kulinarnym, blogowym świecie. Sprawdziłam, czy ktoś już coś podobnego stworzył - dwa lata temu na blogu Agnieszki z 2drink.pl pojawił się tekst w tym stylu. Czas na aktualizację i moją propozycję :)


A jak artystyczne ujęcia - dobre ujęcie fotografowanej potrawy to podstawa. Bloger kulinarny musi być elastyczny. Dosłownie elastyczny. Wykonanie ujęcia z "lotu ptaka" w kuchni o pow. 4 m² to umiejętność, którą trzeba opanować. Nawet jeśli musisz skakać po blacie.

serniczki, truskawki, w kształcie serc


B jak bezglutenowy przepis - na blogu kulinarnym musi pojawić się przepis dla osób na diecie bezglutenowej. Jeszcze lepiej jeśli sam bloger przejdzie na taką dietę (co oczywiście ogłosi publicznie na swoim blogu).

C jak cukier - każdy szanujący się bloger wie, że cukier to samo zło (zupełnie tak samo jak mąka pszenna). Bloger kulinarny musi w swoich przepisach podkreślać, że ogranicza ilość cukru. Zastąpienie cukru stewią albo ksylitolem czyni Cię guru kulinarnej blogosfery.

D jak deski - prawdziwy bloger ma w domu przynajmniej jeden komplet desek, który wybłagał od pracowników z magazynu Castoramy i samodzielnie pomalował w domu. W ostateczności wykorzystać można do zdjęć domowe panele. Najlepiej jednak wówczas potrawę położyć na talerzyku.

deski, zdjęcia, kulinarne


E jak eksperyment - blogerzy kulinarni uwielbiają eksperymentować. Przez tydzień przeglądają Pinteresta i zgromadzone na półce książki kulinarne w poszukiwaniu inspiracji, po czym piszą: Weszłam do kuchni, zobaczyłam mleczko kokosowe i stwierdziłam - czemu nie zrobić z niego babki? 

F jak Facebook - bloger ma w zwyczaju dziękować fanom za wszystko przy każdej "okrągłej" liczbie. W co drugim wpisie z kolei powtarza, jak irytuje go to, że Facebook ogranicza zasięg postów. Czasami straszy, że ucieknie niedługo na Google+ albo zacznie publikować częściej na Instagramie, który, o ironio, został kupiony w 2012 roku przez Facebooka.

G jak gratisy - litera "b" (jak barter) i "n" (jak naiwność) zostały już zajęte, więc posiliłam się słowem "gratisy". Otwierasz swoją skrzynkę, a tam mail od agencji, która proponuje Ci kilka paczek makaronu w zamian za pięć wpisów z lokowaniem produktu na zdjęciach, w liście składników i najlepiej na każdym portalu społecznościowym. Typowe. Bloger ma w zwyczaju wówczas pytać na Fejsie innych blogerów, co zrobić z tą lukratywną propozycją. 

H jak hashtagi - wiążą się bezpośrednio z następną literką. Kulinarny bloger nigdy nie zapomina o takich jak #foodporn, #foodphotography, #instafood, #yummy #omnomnom, #foodblogger no i koniecznie #pojdziewcycki. 

I jak Instagram - blogera kulinarnego nie może zabraknąć na Instagramie. W końcu najczęściej wrzuca się tam zdjęcia jedzenia. Zazwyczaj bloger stosuje wyżej wymienione hashtagi i stara się robić lepsze zdjęcia niż Martha Stewart.

instax mini, instagram, tulipany, manekin, naleśniki, sernik, kajmakowy


J jak Jamie Oliver - i jeszcze np. Nigella Lawson. Bloger kulinarny w swojej biblioteczce MUSI mieć choć jedną książkę tych kulinarnych celebrytów. O w ogóle ich znajomości nie wspominając... 

K jak kuchnia... Paulina w kuchni, Paula w kuchni, Anna w kuchni, Ania w kuchni, Kuchnia Pauliny, Kuchnia Pauli, Kuchnia Anny, Kuchnia Ani... A może Paulina gotuje? No, ta nazwa bloga w końcu brzmi wyjątkowo.

Linda Lomelino - inspiracja dla blogerów, którzy chcieliby robić piękne zdjęcia. Fani znają każde zdjęcie swojej idolki na pamięć, odwiedzają targi staroci w poszukiwaniu podobnych rekwizytów i wzdychają do jej książek.

M jak Moje wypieki - bloger kulinarny musi rzucać biszkoptem jak Dorota, piec pierniczki jak Dorota i kupować takie same papilotki jak Dorota. Jeśli w co drugim wpisie na blogu kulinarnym pojawia się dopisek ze źródłem, który prowadzi do bloga Dorotuś, wiedz, że trafiłeś na kreatywnego blogera.

N jak... nie jedz tego! To na bloga! - czyli najczęściej powtarzane zdanie w domach blogerów kulinarnych. Prawdziwa zmora dla domowników, którzy pragną w końcu zjeść ciepły posiłek. W zasadzie dotykanie przez nich wszelkich produktów, które da się zjeść, może skończyć się awanturą. W końcu wszystko może się przydać do zdjęć. 

O jak obiektyw - bloger kulinarny zawsze ma wątpliwości, jaki obiektyw czy aparat nadaje się najlepiej do fotografii kulinarnej. Co kupić, co wybrać, jak fotografować? Bloger ma nadzieję wiedzę m.in. na te tematy uzyskać w książkach Fotografia. Od zdjęcia do arcydzieła i Ujęcia ze smakiem. Absolutny must have!

fotografia, kulinarna, od zdjęcia, do arcydzieła, książka, must have, blogerzy, kulinarni


P jak pchli targ - wszelkie targi staroci są dla blogerów kulinarnych tym, czym lumpeksy dla blogerek modowych. Gdy bloger dorwie już na targu jakieś stare widelce i talerze, według niego niezbędne do stylizacji, koniecznie powinien zrobić zdjęcie i pochwalić się zdobyczami na Facebooku. Niech inni blogerzy zazdroszczą! Bloger kulinarny nie powinien też zdradzać adresów swoich tajnych miejsc z perełkami. Może wysyłać je jedynie wybrańcom w wiadomościach prywatnych.

R jak rynek - bloger kulinarny zakupy robi na ryneczku z warzywami i owocami (co dokumentuje skrupulatnie na Instagramie, bo stragany z owocami ładnie wyglądają na zdjęciach), najlepiej u zaprzyjaźnionych sprzedawców. Kupujesz owoce i warzywa w Lidlu? Lepiej głośno o tym nie mów.

S jak statystyki - blogerzy lubią podkreślać, że dla nich statystyki w ogóle się nie liczą i wcale nie zwracają na nie uwagi. Bloger jednak nigdy nie przegapi równo 100 tysięcy wyświetleń na blogu czy 200 obserwatorów na Instagramie, o czym wszystkich oczywiście poinformuje. 

T jak tort urodzinowy - jeśli blog kulinarny właśnie "obchodzi" urodziny, autor musi koniecznie upiec tort. Najlepiej jakiś specjalny, wyjątkowy tort. Nie masz czasu na taki wypiek? Od biedy przejdą ładne babeczki, ale koniecznie należy dopisać, że pieczone specjalnie na tę okazję.

U jak ukochany Kitchen Aid - przedmiot, zdrobniale nazywany "Kiciusiem", który śni się po nocach blogerom kulinarnym. Chcesz zwiększyć ruch na Facebooku? Wrzuć zdjęcie ukochanego "Kiciusia" i dopisz, że właśnie dostałaś go od ukochanego w ukochanym kolorze. Pisk i zazdrość pozostałych blogerów gwarantowany!

kitchen, air, czerwony, warsztaty, kulinarne, cook up


W jak Wielkanoc - no i jeszcze Boże Narodzenie. Okres, kiedy to blogerzy nie śpią, bo pieką, gotują, fotografują, odpowiadają na komentarze czytelników i propozycje reklamowania margaryny. Bloger święta obchodzi przez co najmniej miesiąc. Gdy w końcu nadchodzi upragniona Wigilia, nie może patrzeć na pierniki.

Z jak zastawa stołowa - wybierasz się na domówkę do blogera kulinarnego? Spodziewaj się, że każda osoba dostanie posiłek na innym talerzyku. Każde ciasto za to będzie pięknie się prezentować na wystawnych paterach, a muffinki będą pieczone w papilotkach, które nie nasiąkają olejem.

patery, do zdjęć, wypieków, bloger, kulinarny

Mam nadzieję, że choć przy kilku literkach Wy, blogerzy, poczuliście, jakbym pisała o Was :)


32 komentarze:

  1. Heh bardzo mi się to podoba! Alfabet na wesoło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, uśmiałam się, świetny (i notabene - bardzo prawdziwy) post :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis :) przeczytałam go z uśmiechem od ucha do ucha :) chyba jestem prawdziwym blogerem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, lubię takie "smaczki" blogosfery :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Nie raz się uśmiałam, czytając go :) Choć momentami bywał tak bardzo prawdziwy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Bardzo się starałam, by właśnie był taki mocno realistyczny :D

      Usuń
  6. Bardzo trafny wpis! Chociaż jestem początkująca już obserwuję u siebie bardzo wiele "objawów" ;) A w kwestii zdjęć z lotu ptaka bardzo chwalę sobie mieszkanie w wysokiej kamienicy i drabinę na wyposażeniu ;)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciekawy pomysł z tą drabiną :) Ja niestety czasami skaczę po blacie, bo w kuchni mam najlepsze światło, a do największych to ona nie należy (:

      Usuń
  7. jestę blogerę :P mam wpisy o statach, deski i panele ewryłer i tort na urodziny :P tylko zamiast kiciusia dostałam sencor :P ale się pochwaliłam na fejsie :P nadaje się? :P

    tyle pater! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, idealnie! :D

      Pater wciąż zbyt mało! Chcę więcej i więcej, ale mieszkanie takie małe! (:

      Usuń
  8. A, J, M i W - chyba nie tak źle? :D Bloguję od końca grudnia, to chyba jednak ma jakiś wpływ na ilość literek, które mnie dotyczą :D pozdrawiam!
    PS Dodam, że w M zawsze coś zmieniam, więc można policzyć za połowę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne czas blogowania też jakiś wpływ ma :))

      Usuń
  9. Lubię takie zdystansowane podejście do tematu. Owszem, mam kilka tych literek w swoim worku, ale mam też zdrowe podejście do tego wszystkiego. Choć nie powiem, bycie blogerę jest ciężkim zadaniem. Żeby spełnić wszystkie te wymogi trzeba się postarać i... wydać trochę pieniędzy; D
    Ale przenigdy nie jem zimnego jedzenia! Po prostu go nie lubię, więc te dania, które są na ciepło fotografuję naprawdę szybko, żeby móc zrobić to, co powinno się z nimi zrobić, czyli jeść; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie w ogóle nie fotografuję ciepłych dań, ale czasami z kolei ciężko powstrzymać mojego chłopaka, który nie może się doczekać kawałka ciasta, bo akurat np. pije kawę, a ja muszę złapać na zdjęciu całe ciasto, co trochę trwa (:

      Usuń
  10. "Jeśli przy co najmniej 1/2 punktów pomyślałeś: 'to o mnie', jesteś 100% blogerem kulinarnym" :D zdecydowanie jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, podoba mi się to stwierdzenie :D Ja też się zdecydowanie mieszczę w tym przedziale :D

      Usuń
  11. super post! nawet z większą ilością literek potrafię się zidentyfikować :) bardzo fajny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję, cieszę się, że tekst się spodobał i okazał "prawdziwy" :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Od A do Z... Świetne spostrzeżenia, lekko przerysowane i z odrobiną ironii, a jednak takie prawdziwe i trafne :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna kolekcja pater ! :)
    A wpis baaaardzo prawdziwy. Ja co prawda blogerką kulinarną nie jestem ale śledzę wiele blogów no i niestety coraz mniej jest jak ty to nazwałaś kreatywnych, "innych od wszystkich" blogerów... To smutne.
    Szczerze liczę na to, że więcej będzie takich wpisów "pisanych" bo masz bardzo lekkie pióro ? / klawiaturę ? ;p i świetnie się Ciebie czyta.
    Pozdrawiam serdecznie.
    nathaliae

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa :) Postaram się częściej pisać :)

      Pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń
  15. Bardzo fajny wpis :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny wpis ! Uśmiałam się czytając go :)
    Powinnaś częściej pisać ! :))

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  17. Cholera to ja nie jestem prawdziwą blogerką, bo z wymienionych literek to tak naprawdę mam ksiązki Nigelli (sztuk 2) i Olivera (sztuk 1), no i KA, którego sama sobie kupiłam na raty:) .... i to jeszcze nie w wymarzonym do końca kolorze ... ale wpis po prostu boski:). Podoba mi się jego wesoły ton:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany :P To też o mnie :P Czyli Wy też tak macie? Kurcze, a myślałam, że jestem wyjątkowa :P
    Genialny wpis, bardzo zabawny no i prawdziwy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahaha Świetny wpis - nie lubię słowa "bloger", ale alfabet jak najbardziej mnie dotyczy :D
    Notabene - Śliwkowska w kuchni :D

    OdpowiedzUsuń
  20. o cholera, pardon, nie mam żadnej ksiązki J. Oliviera:)
    podoba mi się wpis o Wielkanocy, rzeczywiście, okazuje się naraz, że ludzie jedzą np. makowiec już non stop od 1 grudnia:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne, świetne i jeszcze raz świetne. Dawno nie czytałam tak lekkiego posta z tak zabawną treścią, z dużym dystansem. Super!

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Miło, że zajrzałeś do mojego słodkiego królestwa, utkanego przede wszystkim z czekolady. Jeśli nurtuje Cię jakieś pytanie, spodobał Ci się przepis bądź po prostu chcesz zostawić po sobie ślad - pisz śmiało (tutaj albo na maila czekolada.ukane@gmail.com). Za wszystkie wiadomości ślicznie dziękuję i ślę każdemu wirtualny kawałek pysznego, czekoladowego ciacha! :)